Tak jak w innych serwisach internetowych, w empik.com wykorzystywane są pliki cookies oraz inne podobne technologie, aby nasz portal był dla Ciebie przyjazny i wygodny.
Są to pliki instalowane na Twoim urządzeniu, które pomagają nam zapewnić ważne funkcjonalności serwisu, zadbać o jego bezpieczeństwo, ulepszać go, dostosować do Twoich potrzeb oraz prezentować dopasowane do Ciebie treści i reklamy.
Poza plikami, które są nam niezbędne do prawidłowego i bezpiecznego działania serwisu - są także takie, które wymagają Twojej zgody.
Każda udzielona zgoda poprawi Twoje doświadczenia jeśli jesteś naszym Użytkownikiem.
Zgoda na pliki cookies jest dobrowolna i można ją wycofać w dowolnym momencie z poziomu strony „Dostosuj zgody”.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie, a w niektórych przypadkach nasi Partnerzy.
Więcej informacji o korzystaniu przez nas z plików cookies oraz o przetwarzaniu Twoich danych osobowych, w tym o przysługujących Ci uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
Malowniczy obraz wojny o sukcesję hiszpańską, która rozdarła Europę na początku XVIII w. i oporu Barcelony, miasta, które stawiło czoło dwóm cesarstwom i przez rok broniło się przed jednym z najstraszniejszych oblężeń. Zrozumieć dlaczego dzieci katalońskie bawią się raczej w Habsburgów i Burbonów zamiast w kowbojów i Indian, to uchwycić istotę dzisiejszego projektu odłączenia Katalonii.
Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Oceny i recenzje o produkcie Victus. Upadek Barcelony 1714
Sortuj
Alina
Zakup zweryfikowany
07.07.2020
Świetna powieść, porządne wydanie. Jeśli ktoś z trudem znajduje książki, które go jeszcze potrafią poruszyć i zaciekawić, to proszę koniecznie sięgnąć po "Victus. Upadek Barcelony 1714". Przy okazji można się dowiedzieć dlaczego Katalonia to nie do końca Hiszpania 🙂.
Lady Margot
26.02.2018
LADYMARGOT.PL Moi Drodzy, dziś przedstawiam Wam pozycję niezwykłą, od której nie sposób się oderwać. Typ powieści, których niewiele w życiu przeczytamy, ponieważ są aż tak dobre. Ba, są znakomite! Nie bawię się w budowanie napięcia, nie chcę, byście zgadywali, jakie emocje ta pozycja we mnie wzbudziła. Od razu na wstępie zaznaczam, że przez najbliższy czas będziecie mieć do czynienia z recenzją książki, której bałam się panicznie, a która totalnie mnie zawojowała. Przez którą czas przestał się liczyć i z powodu której zebrał mi się całkiem pokaźny stosik zaległych egzemplarzy recenzenckich, czekających na swoją kolej. Ciekawi? No, ja myślę! A zatem, żeby nie przedłużać, prezentuję Wam moje najnowsze odkrycie, prawdziwą perłę w koronie, hiszpański bestseller przełożony na kilkanaście języków – oto „Victus. Upadek Barcelony 1714” autorstwa Alberta Sanchez Pinola. POSTACI Marti Zuviria – główny bohater i równocześnie narrator. Były wojskowy inżynier spisujący swoje wspomnienia. W powieści ponadto pojawia się cała plejada prawdziwych postaci historycznych i fikcyjnych, niezwykle barwnych i znaczących dla ogółu opowieści. FABUŁA Fabuła powieści osnuta jest wokół wojny o sukcesję hiszpańską, która na początku osiemnastego wieku podzieliła Europę. Historię poznajemy z punktu widzenia głównego bohatera, obecnie prawie stuletniego Martiego Zuviria, wojskowego inżyniera, w młodości zaś łapserdaka i nicponia. Marti wspomina swoją przeszłość, rozlicza się z życiem. Początkowo poznajemy go jako zgorzkniałego starca, przedstawiającego się mianem „zdrajca”, z którego to winy doszło do zdobycia Barcelony w roku 1714. Jednak im bardziej zagłębiamy się w karty powieści, tym mocniej uświadamiamy sobie, iż mamy do czynienia z człowiekiem dowcipnym, wrażliwym, w przeszłości skorym do bijatyk i pijaczki, który ze względu na skandal został wyrzucony ze szkoły i trafia pod opiekę Francuza, Sebastiena Vaubana, specjalisty od inżynierii wojskowej. Pod skrzydłami mistrza dojrzewa, doskonali się w sztuce wojennej. Po powrocie do rodzinnej Barcelony, przygotowującej się na oblężenie, zastaje dramatyczną dramatyczną sytuację miasta. Także w rodzinnym domu zastaje sytuację zgoła inną, niż przypuszczał zastać. I oto nasz bohater podjąć musi decyzję, która zaważy na całym jego losie. DLA KOGO Ta monumentalna pozycja przyciągnąć powinna przede wszystkim wielbicieli powieści historycznych, do których i ja zdecydowanie należę. Jeśli kochacie barwną, misternie skonstruowaną fabułę, doceniacie ogrom pracy autora włożoną w powstanie powieści, cenicie piękny język i nie jesteście w stanie przejść obojętnie obok prawdziwej literackiej perły, ta pozycja musi się znaleźć w Waszej biblioteczce. Początkowo, przed lekturą, rekomendowałam tę powieść jako tę, która zainteresuje przede wszystkim mężczyzn. W tej chwili muszę to odszczekać, gdyż książka całkowicie pochłonie również kobiety. PODSUMOWANIE Po raz kolejny Oficyna Literacka Noir sur Blanc mnie nie zawiodła. Opowiadałam Wam przy okazji recenzowania poprzednich pozycji od Wydawnictwa, że książki od nich przyjmuję bez mrugnięcia okiem, właściwie rzucam tylko tymże okiem na opis, bo z góry wiem, że jakąkolwiek pozycję mi przyślą, przeczytam ją z zapartym tchem. Nie jest to żaden rodzaj wazeliniartswa. Wiem, jakie książki wychodzą spod ich skrzydeł, jakiej są jakości. Obserwuję to, od kiedy zaczęłam zaczytywać się w powieściach Umberto Eco, których szukałam właśnie u Noir sur Blanc. Jednak, by nie uciekać zbytnio od tematu, przyznać muszę, że i tym razem jestem absolutnie zafascynowana powieścią, którą od nich otrzymałam. Z nabożnością i uwielbieniem wręcz zanurzałam się w kolejną historię życia, opisywaną przez głównego bohatera, historię miłości, nienawiści, zdrady, napawałam się pięknym, choć momentami wulgarnym (by uwiarygodnić postać Martiego) językiem literackim. Książka, trzeba przyznać, pokaźnych gabarytów, początkowo mnie przerażała. Bałam się jej treści, skomplikowanych, batalistycznych opisów. Czułam jednak, że musi być dobra. Chciałam także zaprezentować na blogu pozycję dla męskiego grona moich obserwatorów. Kiedy zaczęłam ją czytać, przepadłam. Z przykrością odkładałam ją, by szybciutko przeczytać jakąś krótką pozycję recenzencką, żeby nie zgromadził mi się kopczyk zaległych zobowiązań, po czym natychmiast, z ogromną radością, do niej wracałam. Cóż Wam mogę, Kochani, napisać? Warto, warto i jeszcze raz warto. „Victus. Upadek Barcelony 1714” to pozycja , o której nie zapomnicie.
Pokaż więcej
Beata Igielska
30.01.2018
RECENZJA PREMIEROWA Głośna książka "Victus. Upadek Barcelony 1714" trafiła niedawno do polskich księgarń. To napisana z wielkim rozmachem opowieść o wojnie, miłości i nienawiści, zdradzie i lojalności, a także o pełnym determinacji dążeniu do celu. Główny bohater i narrator to liczący niemal sto lat Marti Juviria, który wspomina swoje życie i dokonuje moralnego obrachunku z przeszłością. Od początku budzi on w czytelniku ambiwalentne uczucia. Najpierw przedstawia się jako tchórz i zdrajca, który doprowadził do zdobycia i zniszczenia Barcelony na początku XVIII wieku. Dzięki retrospekcjom poznajemy go jako skorego do żartów, pijatyk i bijatyk młodzieńca, który po skandalu obyczajowym i wyrzuceniu ze szkoły trafia pod skrzydła francuskiego mistrza inżynierii wojskowej. Pod okiem słynnego Sebastiena Vaubana lekkomyślny młokos uczy się, jak budować fortyfikacje i zdaje się dojrzewać. Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron czytelnik już wie, że Marti nie jest tylko łotrzykiem – w jego burzliwym życiu dochodzi do sytuacji, w których udowadnia on, że potrafi być wrażliwy, uczciwy i wielkoduszny, chociaż kryje się z tymi cechami, by nie zostać uznanym za mięczaka. Nasz bohater przebywa długą drogę, zanim trafia w do rodzinnej Barcelony. Miasto przygotowuje się do oblężenia i liczy na posiłki przy odparciu wojsk Filipa V. W domu czekają na Martiego różne niespodzianki, sytuacja wokół jest tak dramatyczna, że młody mężczyzna chce jak najszybciej uciec, gdzie pieprz rośnie. Staje przed trudną decyzją, która na zawsze odmieni jego życie. "Victus" to nie tylko książka o barwnych przygodach głównego bohatera. To również opowieść o wojnie, jej mechanizmach i niszczycielskiej sile. W oczach Martiego urasta ona do rangi krwawego wydarzenia, które nie ma nic wspólnego z romantyzmem i wzniosłością. Jak pisze autor: Cóż to jest wojna? Flaki wyprute z brzuchów, łupiestwo i zniszczenie. I trudno się z tym nie zgodzić, gdy śledzi się losy całej gamy postaci, jakie pojawiają się na kartach książki. Są wśród nich i fikcyjni, i autentyczni bohaterowie, co przydaje akcji wyrazistości i wiarygodności. Całość napisana jest niezwykle barwnie i żywiołowo. Autor wykazał się drobiazgową znajomością historii, obyczajowości i kultury osiemnastowiecznej Europy. Co ciekawe, mimo iż pisze on o politycznych rozgrywkach w sposób szczegółowy, ani przez chwilę nie nudzi czytelnika. Podobnie rzecz ma się z meandrami wojennej inżynierii, która skupia się na sposobach obrony i podboju. Gdyby jeszcze niedawno ktoś mi powiedział, że zafascynują mnie metody budowania fortyfikacji, powiedziałabym, że to absolutnie niemożliwe. Albert Sanchez Pinol udowodnił mi jednak, że może być inaczej – z niespodziewanym dla siebie zainteresowaniem śledziłam poszczególne fazy montowania różnych pułapek, konstruowania machin, wznoszenia szańców, bastionów i warowni. Świadczy to o niezwykłym talencie i dojrzałym warsztacie autora, który podbił moje serce tytaniczną pracą, jaką musiał wykonać, przygotowując się do napisania tej powieści. To jednak nie jedyny powód, dla którego chylę nisko czoła przed panem Pinolem. Jego książkę bowiem odczytać można na różnych poziomach. Na pewno jest to historia niesamowitych przygód narratora, który raz bawi, raz złości i irytuje, innym razem wzrusza albo zaskakuje. Poza tym jednak jest to piękna i poruszająca opowieść o miłości, odpowiedzialności za drugiego człowieka i za własne decyzje, o dojrzewaniu do dorosłości. Główny bohater nieraz mówi o swoich uczuciach w sposób plugawy, wulgarny, odstręczający, jednak niektóre jego czyny świadczą o tym, że przebył długą drogę od łotrzykowskiego stylu życia do zdrowego rozsądku. "Victus" to także utwór o charakterze społecznym – jego bohaterowie to istna menażeria, ale i zbiorowy portret Francuzów i Hiszpanów na przełomie XVII i XVIII wieku. Reprezentują oni wszystkie środowiska i profesje, odsłaniając prawdę o skrajnościach, różnicach i niewidzialnych, chociaż powszechnych i mocno odczuwalnych granicach. I wreszcie jest "Victus" książką skłaniającą do refleksji na ponadczasowe i dziś szczególnie ważne tematy. To m.in. wojna i zniewolenie, fanatyzm, ślepe posłuszeństwo, nacjonalizm i szeroko rozumiana dyskryminacja, a z drugiej strony - prawo do wolności, niezależności i autonomii. Nie sposób obok tej książki przejść obojętnie. Warto, a nawet trzeba ją przeczytać (także dla kunsztownego i plastycznego języka). Polecam z czystym sumieniem! BEATA IGIELSKA
Pokaż więcej
Beata Igielska
30.01.2018
RECENZJA PREMIEROWA Głośna książka "Victus. Upadek Barcelony 1714" trafiła niedawno do polskich księgarń. To napisana z wielkim rozmachem opowieść o wojnie, miłości i nienawiści, zdradzie i lojalności, a także o pełnym determinacji dążeniu do celu. Główny bohater i narrator to liczący niemal sto lat Marti Juviria, który wspomina swoje życie i dokonuje moralnego obrachunku z przeszłością. Od początku budzi on w czytelniku ambiwalentne uczucia. Najpierw przedstawia się jako tchórz i zdrajca, który doprowadził do zdobycia i zniszczenia Barcelony na początku XVIII wieku. Dzięki retrospekcjom poznajemy go jako skorego do żartów, pijatyk i bijatyk młodzieńca, który po skandalu obyczajowym i wyrzuceniu ze szkoły trafia pod skrzydła francuskiego mistrza inżynierii wojskowej. Pod okiem słynnego Sebastiena Vaubana lekkomyślny młokos uczy się, jak budować fortyfikacje i zdaje się dojrzewać. Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron czytelnik już wie, że Marti nie jest tylko łotrzykiem – w jego burzliwym życiu dochodzi do sytuacji, w których udowadnia on, że potrafi być wrażliwy, uczciwy i wielkoduszny, chociaż kryje się z tymi cechami, by nie zostać uznanym za mięczaka. Nasz bohater przebywa długą drogę, zanim trafia w do rodzinnej Barcelony. Miasto przygotowuje się do oblężenia i liczy na posiłki przy odparciu wojsk Filipa V. W domu czekają na Martiego różne niespodzianki, sytuacja wokół jest tak dramatyczna, że młody mężczyzna chce jak najszybciej uciec, gdzie pieprz rośnie. Staje przed trudną decyzją, która na zawsze odmieni jego życie. "Victus" to nie tylko książka o barwnych przygodach głównego bohatera. To również opowieść o wojnie, jej mechanizmach i niszczycielskiej sile. W oczach Martiego urasta ona do rangi krwawego wydarzenia, które nie ma nic wspólnego z romantyzmem i wzniosłością. Jak pisze autor: Cóż to jest wojna? Flaki wyprute z brzuchów, łupiestwo i zniszczenie. I trudno się z tym nie zgodzić, gdy śledzi się losy całej gamy postaci, jakie pojawiają się na kartach książki. Są wśród nich i fikcyjni, i autentyczni bohaterowie, co przydaje akcji wyrazistości i wiarygodności. Całość napisana jest niezwykle barwnie i żywiołowo. Autor wykazał się drobiazgową znajomością historii, obyczajowości i kultury osiemnastowiecznej Europy. Co ciekawe, mimo iż pisze on o politycznych rozgrywkach w sposób szczegółowy, ani przez chwilę nie nudzi czytelnika. Podobnie rzecz ma się z meandrami wojennej inżynierii, która skupia się na sposobach obrony i podboju. Gdyby jeszcze niedawno ktoś mi powiedział, że zafascynują mnie metody budowania fortyfikacji, powiedziałabym, że to absolutnie niemożliwe. Albert Sanchez Pinol udowodnił mi jednak, że może być inaczej – z niespodziewanym dla siebie zainteresowaniem śledziłam poszczególne fazy montowania różnych pułapek, konstruowania machin, wznoszenia szańców, bastionów i warowni. Świadczy to o niezwykłym talencie i dojrzałym warsztacie autora, który podbił moje serce tytaniczną pracą, jaką musiał wykonać, przygotowując się do napisania tej powieści. To jednak nie jedyny powód, dla którego chylę nisko czoła przed panem Pinolem. Jego książkę bowiem odczytać można na różnych poziomach. Na pewno jest to historia niesamowitych przygód narratora, który raz bawi, raz złości i irytuje, innym razem wzrusza albo zaskakuje. Poza tym jednak jest to piękna i poruszająca opowieść o miłości, odpowiedzialności za drugiego człowieka i za własne decyzje, o dojrzewaniu do dorosłości. Główny bohater nieraz mówi o swoich uczuciach w sposób plugawy, wulgarny, odstręczający, jednak niektóre jego czyny świadczą o tym, że przebył długą drogę od łotrzykowskiego stylu życia do zdrowego rozsądku. "Victus" to także utwór o charakterze społecznym – jego bohaterowie to istna menażeria, ale i zbiorowy portret Francuzów i Hiszpanów na przełomie XVII i XVIII wieku. Reprezentują oni wszystkie środowiska i profesje, odsłaniając prawdę o skrajnościach, różnicach i niewidzialnych, chociaż powszechnych i mocno odczuwalnych granicach. I wreszcie jest "Victus" książką skłaniającą do refleksji na ponadczasowe i dziś szczególnie ważne tematy. To m.in. wojna i zniewolenie, fanatyzm, ślepe posłuszeństwo, nacjonalizm i szeroko rozumiana dyskryminacja, a z drugiej strony - prawo do wolności, niezależności i autonomii. Nie sposób obok tej książki przejść obojętnie. Warto, a nawet trzeba ją przeczytać (także dla kunsztownego i plastycznego języka). Polecam z czystym sumieniem! BEATA IGIELSKA
Pokaż więcej
ab
28.07.2023
Fenomenalnie dobra książka, bardzo wciągająca a jednocześnie kopalnia rzetelnych informacji o historii Katalonii i Europy w 18 wieku. Świetnie się czyta.