14.02.2018
„Pokojówka miliardera” to powieść, która łączy postacie historyczne z tymi fikcyjnymi, sprawnie plącząc ich historie. Opowiada o młodości Andrew Carnegiego – jednego z najbogatszych ludzi swoich czasów oraz kobiecie, która sprawiła, że zmienił swoje podejście do bogactwa i dobroczynności. Clara Kelly – bo to o niej mowa – jest postacią fikcyjną, a jej obecność w życiu Andrew to w całości wymysł autorki. Clara, córką rolników z Irlandii, z powodu problemów jej rodziny i konieczności jej finansowego wsparcia, wyjeżdża do USA, a tam przez całkowity przypadek i za sprawą zatajenia prawdy, dostaje posadę osobistej pokojówki matki Andrew Carnegiego. Clara jest inteligentną młodą kobietą, która ze swoim zmysłem do biznesu nie ma szans w XIX wieku osiągnąć tego, co z jej talentem mógłby osiągnąć każdy mężczyzna. Stany Zjednoczone są u schyłku wojny, a Clarę i Andrew połączy coś więcej niż smykałka do biznesu. Przyznam szczerze, że książkę kupiłam całkiem w ciemno. Nie miałam świadomości, że opowiada historię postaci historycznych. Byłam tym zaskoczona, ale zdecydowanie pozytywnie. Akcja powieści nie powala swoim tempem, płynie łagodnie, bez zaskakujących zwrotów akcji. Autorka skupiła się bardziej na ukazanie tła społecznego tamtych czasów, biedy i skandalicznych warunków, w jakich przyszło żyć i pracować większości imigrantów z Irlandii, Szkocji czy innych państw. Pokazuje również jak ograniczone możliwości miały w tamtych czasach kobiety, ile dotyczyło ich zakazów, nakazów, ograniczeń. Autorka ma lekki i przystępny styl, książkę czytało mi się całkiem dobrze. Mimo, że nie ma w niej pędzącej akcji, to dałam się wciągnąć opowiadanej przez autorkę historii i byłam ciekawa jak potoczą się losy jej bohaterów. Celowo również nie szukałam informacji o Andrew Carnegiego, nie chciałam sobie samej spoilerować zakończenia. „Pokojówka miliardera” to opowieść o sile charakteru, walce o lepszą przyszłość i o niepoddawaniu się w dążeniu do celu. Oraz o tym, że sukces i bogactwo smakują lepiej, jeśli można i chce się nimi dzielić z tymi, którzy marzą o lepszej przyszłości i są na tyle zdeterminowani, aby odmienić swój los. Ta historia prócz postaci Andrew Carnegiego inspirowana była również historią rodziny autorki – oni również byli imigrantami, którzy w dążeniu do lepszego życia, postanowili opuścić swoją ojczyznę. Powieść autorstwa Marie Benedict to historia dająca nadzieję każdemu, kto nie boi się ciężkiej pracy i realizacji marzeń. I mimo, że w dzisiejszych czasach nie ma już problemów, z którymi musiały sobie radzić kobiety w XIX wieku, historia Clary w pewien sposób jest wciąż aktualna. Wybory, do których zmuszały ją okoliczności, miłość do rodziny i chęć poprawy swojego życia chyba nigdy nie ulegną przedawnieniu. Opis na okładce zawiera m.in. takie zdanie: „Po rewelacyjnej „Pani Einstein” Marie Benedict przedstawia opowieść o namiętności, na którą nie powinno być miejsca w świecie wielkich pieniędzy.” I tu pojawia się mój jedyny zarzut wobec tej powieści – kompletnie nie czułam tego uczucia, które połączyło głównych bohaterów. Ich relacje wydawały mi się co najwyżej letnie, bez większych emocji. Jakby jedyne co ich do siebie przyciągało, to dryg do interesów, a nie miłość czy namiętność. Nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo, choć gdyby autorka w sposób bardziej przepełniony emocjami podeszła do wątku miłości Andrew i Clary, opowiadana przez nią historia byłaby lekturą nie tylko ciekawą, ale również pasjonującą. Potencjał był, możliwości również, bo niewątpliwie Marie Benedict ma talent. Czegoś jednak zabrakło i osobiście bardzo żałuję, bo po zakończonej lekturze długo czułam niedosyt. Moje Czytanie, czyli czytelniczy miszmasz
Pokaż więcej