04.01.2023
Miałam wygórowane oczekiwania, które nie zostały zaspokojone. Na początku fabula zapowiadała się bardzo fajnie, ale jak już doszło do scen podczas obozu gwiazdkowego to nagle wszystko straciło swój urok. I im dalej, tym gorzej. Odniosłam wrażenie, że całe to wydarzenie zostało potraktowane po macoszemu. Było? Było. Koniec tematu. Podobnie z 'randkami' Riley. Może takie rozwiązanie miało by sens w filmie *w końcu autorka jest scenarzystką*, ale zabrakło mi wgłębienia się w sytuację. Jednak był czas na scenę rodem z bajki o księżniczce i trzech rycerzach. To już było pewnym przegięciem🤡 Do ok. 340 strony, większość wydarzeń przypadła mi do gustu i nieźle się bawiłam. Było słodko i uroczo, ale bez spijania sobie z dzióbków. Jeśli ktoś chce książkową wersję jakiegokolwiek świątecznego hitu Hallmarka bądź Netflixa to trafił w dziesiątkę. Ja jednak oczekuję czegoś więcej🤷🏻♀️ Kometek 🖤
Pokaż więcej
28.02.2022
Cudowna, pełna magii świąt. Znajdziecie w niej dużo ciepła, miłości i zrozumienia. Mimo przykrych przeżyć w dziecięcych latach można na nowo pokochać święta dzięki ludziom, atmosferze i wierze że wszystko jest możliwe.
21.11.2021
Uwielbiam komedie romantyczne, szczególnie te w świątecznym klimacie i ta książka była jedną z lepszych powieści z tego gatunku, jakie miałam okazję czytać. Autorka po mistrzowsku wprowadza czytelnika w świąteczny klimat. Opisuje w swojej powieści wiele przedświątecznych tradycji, które przywodzą na myśl wszystko to, czego większość z nas mogła doświadczyć w rodzinnym domu. Tworzy ciepły, rodzinny nastrój, który otula serce i pozwala zanurzyć się we wspomnieniach. Książka jest zabawna, przez co wywołuje szeroki uśmiech na twarzy, który utrzymuje się na niej jeszcze przez długi czas. Nic dziwnego w sumie, w końcu jest to komedia romantyczna. Momentami jednak wzrusza i skłania do refleksji nad tym, co w życiu jest najważniejsze. Zwraca też uwagę na fakt, że nie dla każdego jest to cudowny, wypełniony świąteczną magią czas. Często zostaje on z tej magii odarty przez osoby nam najbliższe. Często są to kłótnie, ludzkie dramaty, napięcie i stres. Ciężko wtedy odczuwać radość z nadchodzących Świąt. Cieszę się, że i ten aspekt pojawił się w książce, bo po pierwsze nie jest przesłodzona, po drugie, ktoś może mieć właśnie takie wspomnienia z tego okresu i może go ta powieść nieco podnieść na duchu. Riley jest trochę jak Grinch, który nienawidzi Świąt Bożego Narodzenia. Dość sporym wyzwaniem jest dla niej już samo napisanie świątecznej powieści, a co dopiero cały bałagan, który pojawia się w wyniku nieprzemyślanej uwagi wypowiedzianej przez nią na wizji. Wyjazd do górskiego pensjonatu, gdzieś w zaśnieżonych górach, na uboczu, w miejscu przesyconym świątecznym klimatem doprowadza ją niemal do szału. Zawsze próbowała trzymać się od tego z daleka, a tu proszę.. Nic, tylko się pochlastać. Seria niefortunnych zdarzeń, które w konsekwencji jej niewyparzonego języka mają miejsce, sprawia, że Riley zaczyna trochę inaczej patrzeć na Święta i wszystko, co z nimi związane. Nigdy nie sądziła, że ten okres może być taki piękny, że przyniesie jej tak dużo radości i okaże się tak wyjątkowym, magicznym czasem. Nie zabraknie na tym odludziu romantycznych kolacji, świątecznych randek, dziecięcych zabaw na śniegu i nie zabraknie miłości. Kiedy Riley zajrzy w głąb własnego serca, okaże się, że miłość już tam na nią czeka. Czy w jej życiu będzie miejsce na szczęśliwe gwiazdkowe zakończenie? O tym musicie przekonać się już sami, sięgając po tę urokliwą powieść. Książka „I żyli długo i… świątecznie” pokazuje, że prawdziwa magia dzieje się, kiedy z życzliwością, otwartością i ciekawością zajrzymy w głąb naszych serc. Dopiero wtedy dzieją się prawdziwe cuda. Święta, ze względu na wyjątkowy klimat, są w stanie wiele ułatwić, ale i tak najwięcej zależy od nas. Warto po tę powieść sięgnąć, dlatego ją Wam gorąco i świątecznie polecam.
Pokaż więcej