Prywatność Użytkownika
Tak jak w innych serwisach internetowych, w empik.com wykorzystywane są pliki cookies oraz inne podobne technologie, aby nasz portal był dla Ciebie przyjazny i wygodny.

Są to pliki instalowane na Twoim urządzeniu, które pomagają nam zapewnić ważne funkcjonalności serwisu, zadbać o jego bezpieczeństwo, ulepszać go, dostosować do Twoich potrzeb oraz prezentować dopasowane do Ciebie treści i reklamy.

Poza plikami, które są nam niezbędne do prawidłowego i bezpiecznego działania serwisu - są także takie, które wymagają Twojej zgody.
Każda udzielona zgoda poprawi Twoje doświadczenia jeśli jesteś naszym Użytkownikiem.

Zgoda na pliki cookies jest dobrowolna i można ją wycofać w dowolnym momencie z poziomu strony „Dostosuj zgody”.

Administratorem Twoich danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie, a w niektórych przypadkach nasi Partnerzy.

Więcej informacji o korzystaniu przez nas z plików cookies oraz o przetwarzaniu Twoich danych osobowych, w tym o przysługujących Ci uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
46,45 zł
Sprzedaje PROGMAR ksiazki-medyczne4,8(1425 ocen)
Jak sortujemy
Przewidywana wysyłka w 3 dni rob.
Dostawa i płatność
Zwrotdo 14 dni
Zwroty
Wszystkie produkty sprzedawcy
Sprawdź
Sprawdź darmowy fragment
Przeczytaj
Produkt sprzedają inni sprzedawcy (5)Pokaż
Taniej od 44,91 zł
Szybsza wysyłka od 44,91 zł

Informacje szczegółowe

Pokaż wszystkie
Wydawnictwo:
Data premiery:
2020-05-06
Liczba stron:
502
Autor:
Hryniewicki Edgar

Opis produktu

baner reklamowy

W czasach spisków, zdrad i chwiejnych sojuszy zacierają się granice między dobrem i złem.

Nadchodzą mroczne czasy dla handlowego miasta Thornis. Zagrażają mu wrogie Królestwa Południa, spustoszone przez długotrwałe wojny i suszę, a także bunt powiązanej z nieprzyjaciółmi szlachty. Tymczasem Mins, nastoletni syn szkutnika, marzy, by dokonać wielkich rzeczy i wyróżnić się spośród rówieśników przytłoczonych szarą rzeczywistością metropolii. Los zsyła mu szansę na spełnienie tych snów i już wkrótce chłopak zostaje przyjęty do tajnej organizacji, która ma na celu ratowanie Thornis przed skutkami nieuchronnie nadciągającej wojny. Czy jednak poświęcenie okaże się warte tego, co czeka go na końcu tej trudnej i ryzykownej drogi? Czy będzie umiał odróżnić przyjaciół od wrogów, a dobro od zła? Dokąd zaprowadzi go pragnienie walki o ojczyznę?

"Wiara, siła i honor to hasła, którym winni być oddani członkowie tej organizacji. Wiara zarówno w CzworoBoga, jak i w siebie, swą rodzinę oraz przyjaciół, wiara w swe możliwości i przekonania. Siła – po równo – fizyczna i psychiczna, bo bez jednej bardzo trudno o drugą. By w obliczu strachu zwyciężyła wiara i własna moralność – to trudne zadanie. Honor. Bynajmniej nie chodzi tu o już przeżyty kodeks rycerski. Każdy sam sobie powinien stawiać wyzwania, zwane właśnie honorem."

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Informacje szczegółowe

ID produktu:
1238960513
Tytuł:
Czarne koty
Autor:
Wydawnictwo:
Język wydania:
polski
Język oryginału:
polski
Liczba stron:
502
Numer wydania:
I
Data premiery:
2020-05-06
Rok wydania:
2020
GPSR - osoba odpowiedzialna i certyfikaty:

Oceny i recenzje o produkcie Czarne koty

Sortuj

Anonim
13.05.2020
Powieść fantasy w klimacie późnego średniowiecza? Powiedziałam sobie tylko tyle: Tak! Jako zatwardziała czytelniczka fantastyki uwielbiająca klimat czasów, kiedy to honor i miłość do ojczyzny był ważniejszy od własnego życia, religia oraz wiara zajmowała sporo miejsca w życiu ludzi a intrygi i knowania były na porządku dziennym, po prostu nie mogłam przejść obojętnie obok „Czarnych kotów”. Autorem tejże powieści jest młody debiutant Edgar Hryniewicki, którego pod swoją pieczę wzięło wydawnictwo Novae Res. Książka miała swoją premierę 6 maja i jest pierwszym tomem z planowanej trylogii. Świat „Czarnych kotów” zachęcił mnie, by się w niego zagłębić już po przeczytaniu samego opisu. Jest to całkiem nowy,a także spory i obiecujący świat, w którym młodzi bohaterowie i ich historia została owiana konkretną dozą tajemnicy. Bez namysłu zaczęłam czytać. Od razu przypomniałam sobie moment, kiedy to sięgałam po pierwszy tom „Wiedźmina” z równie dużą dawką ekscytacji. W obu przypadkach też nie obyło się też bez zgrzytów. Każda moneta bowiem ma dwie strony i znalazłam rzeczy, które przypadły mi do gustu bardziej, a jedne już mniej. Ale zacznijmy od początku. Akcja w głównej mierze toczy się w handlowym mieście Thornis. Bohaterem powieści jest osiemnastoletni Mins, syn szkutnika, którego marzeniem jest poprawa statusu społecznego i finansowego. Pragnie on dokonać wielkich rzeczy i zostać zapamiętany jako bohater, co jest z jednej strony moim skromnym zdaniem dość próżne i trywialne, gdyż pragnie być podziwiany i zależy mu na bogactwie. Z drugiej zaś nie ma mu się co dziwić, ponieważ pochodzi z ubogiej, nie szlacheckiej rodziny. Pomimo swojego młodego wieku ma on duże poczucie obowiązku i jest postacią bardzo honorową, troszczącą się o najbliższych. W swoich poczynaniach jest też bardzo naiwny i pod presją ludzi oraz otoczenia daje się wplątać w wiele niefortunnych zdarzeń, podejmując przy tym decyzje bez głębszego zastanowienia się nad idącymi za tym konsekwencjami. Młodzian musi ocenić sam, co jest białe, a co czarne, nawet gdy wszystko powoli zaczyna nabierać szarych barw. Przeżywa naturalnie też miłość. Swoją ukochaną spotyka bliżej w dość niecodziennych okolicznościach. Ich wspólne losy rozpoczynają się mianowicie od… przestępstwa. Mins jest też postacią bardzo ceniącą sobie przyjaźń. Otacza go małe, ale oddane grono ludzi, których może nazwać przyjaciółmi, i którzy też później stają się jego „towarzyszami broni” o lepsze jutro. Wcieleni do tajnej organizacji zostają wplątani w ciemny świat spisków i intryg i próbują ratować Thornis przed nadciągającą wojną. W konspiracji mają szansę spełnić swoje marzenia i porzucić nędzne dotychczas życie. Mins jest postacią mającą swoje wady i zalety, koniec końców w świecie czy to prawdziwym, czy wykreowanym, nie ma ideałów. Na pewno nie mogę mu zarzucić, że nie da się go polubić i jestem ciekawa dalszych jego losów. Teraz przejdę do kwestii, którą można uznać za strzał w kolano dla tej powieści, bądź też za doskonałe urozmaicenie przygód bohaterów. Ja miałam co do tego mieszane uczucia. Chodzi tu mianowicie o opisy. Multum epitetów, porównań i przenośni o wszystkich i wszystkim. Jestem osobą, która osobiście uwielbia poznać znać każdy szczegół otoczenia, zarówno osób jaki i fauny i flory, jednak natłok informacji z czasem stawał się dla mnie przytłaczający i musiałam robić sobie krótkie przerwy na oddech. Miło byłoby, gdyby częściej przeplatały się między nimi dialogi bohaterów, które swoją drogą potrafiły wywołać nie raz uśmiech na mojej twarzy. Co nie zmienia faktu, że wracałam do lektury z przyjemnością. Kuszona chęcią poznania dalszego rozwoju wydarzeń, przewracałam kolejne kartki. Na pewno plusem prezentowania otoczenia w „Czarnych kotach” jest szczegółowość. Autor ma dużą wiedzę i doskonale nakreślił sobie, jak ma wyglądać wykreowany przez niego świat i przedstawiając go uwzględnił nie tylko aspekty wizualne, ale i smakowe czy zapachy. Co oceniam na duży plus. Opisy slumsów od razu skojarzyły mi się z tymi zawartymi w „Pachnidle” autorstwa Patricka Suskinda, ukazującymi np. targ rybny. Koniec końców „Czarne koty” były dla mnie bardzo miłą choć momentami dość burzliwą przygodą. Porusza problemy zauważalne również w dzisiejszych czasach i świecie. Uważam, że młody autor może być zadowolony ze swojego pierwszego dzieła i osobom lubiącym tajemnice, spiski oraz bohaterów gotowych spełniać swoje marzenia, a także oddać wszystko za ojczyznę i lepszą przyszłość śmiało mogę polecić powyższą powieść, gdyż na mnie zrobiła pozytywne wrażenie.
Pokaż więcej
Ewelina Wieczorek
08.06.2020
Wyznam szczerze, że sięgając po debiut Edgara Hryniewickiego, spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Jeśli chcecie wiedzieć, czy się zawiodłam, czy wręcz przeciwnie - bardzo mile zaskoczyłam, zapraszam do przeczytania całości. "Czarne koty" są pierwszą częścią, choć niedokładnie wiem, czy dłuższej serii, trylogii, a może dylogii? Nie zostało określone, a przynajmniej ja podobnej informacji nie znalazłam. W książce wkraczamy w całkowicie nowy, w zupełności wykreowany przez autora świat. Zaznaczę we wstępie, że do powieści dołączone zostały mapy, w tym właśnie całego świata, jak i poszczególnych królestw czy miasta, w którym głównie toczy się opowieść. Według mnie mapy są świetne, bo pozwalają czytelnikowi lepiej poznać nowe miejsca, lepiej je sobie wyobrazić. I przede wszystkim ułatwiają zapamiętanie nieraz ciężkich do wypowiedzenia nazw. Wracając do meritum. "Czarne koty" opowiadają historię Minsa, nastoletniego chłopaka z biednej rodziny szkutniczej, mieszkającego wraz z ojcem i ciotką, oraz próbującego odnaleźć własne przeznaczenie. Mins osiągnął już taki wiek, w jakim młodzi ludzie wybierają profesję, w której zamierzają się trudnić. Problem polega na tym, że Mins nie zamierza być taki, jak ojciec. Nie zamierza pracować za parę srebrnych ortugów i żyć od jednej dwunastogodzinnej zmiany do drugiej. Mins pędzony nastoletnimi marzeniami chce być jak szlachta: zarabiać w tysiącach, a przy okazji przysłużyć się dla swojego miasta, Thornis, oraz całego kraju, Księstwa Bergarnii. Czysty przypadek chce, że wraz z kamratem Joimem pakują się w dziwną robotę, odrobinę nielegalną, bo z nowopoznanym Blindem zamierzają okraść kupca, który zaprzedał się wrogom, Południowcom. Po zakończonej akcji, która nie do końca poszła po ich myśli, Mins i Joim otrzymują propozycję zasilenia tajnej, patriotycznej organizacji. I wtedy też rozpoczyna się cała przygoda. Chłopcy zostają wciągnięci w szereg najróżniejszych wydarzeń, a ciągle nowym zadaniom o odmiennej skali trudności nie widać końca. Mins poznaje gorzki smak życia, przyjaźnie się zacieśniają, kiełkuje nastoletnia, pierwsza miłość - mogłoby się wydawać nierozerwalna i jedyna. A wszystko to otoczone tłem zbliżającej się wojny między Południowcami, między sojuszem Krotosu i Protosu a całą resztą wysp należących do Księstw Siergwazji lub Bergarnii. Moją pierwszą myślą dotyczącą "Czarnych kotów" tuż po przeczytaniu było: dużo się działo. Choć to i tak mało powiedziane. Przez prawie pięćset stron otrzymałam wielowątkową historię pełną różnorodnych emocji. Nie wspomnę nawet o ilości nazw miejsc czy imion, które się przewinęły. Najbardziej z całości urzekły mnie opisy. Były niesamowicie rozbudowane, dokładne, a użyte słownictwo bogate, za co w przypadku debiutującego autora należą się ogromne brawa. Świat został wykreowany niezwykle zmyślnie, a każdy, choćby najmniejszy element, idealnie pasował do większej układanki, tworząc spójną całość. Największym mankamentem książki są bohaterowie; relacje między nimi, dialogi, a już w szczególności ich sfera emocjonalna/duchowa. Przez około sto pięćdziesiąt stron nie mogłam się wczuć w opowieść. Rozmowy między Minsem a jego kamratami, zależności między nim a przełożonymi organizacji były najzwyczajniej sztuczne. Główny bohater mnie irytował, bo kto bez uprzedniego, dokładnego poznania nawet samej nazwy organizacji, do której zamierza wstąpić, ufa liderom bezgranicznie i robi wszystko, co mu każą? Rozumiem, że w Minsie obudziły się patriotyczne zapędy, ale po jego wcześniejszych przemyśleniach wywnioskowałam, że chłopak jakiś tam rozum posiada. No, właśnie. Przemyślenia. Nie wiem, jak inni, ale ja po prostu nie lubię, kiedy w trzecioosobowej narracji pojawiają się fragmenty dosłownych myśli bohaterów. To jest zabieg należący do narracji pierwszoosobowej. Po jednej czwartej książki zaczęło się poprawiać, aż wreszcie fabuła wciągnęła mnie do tego stopnia, że nie baczyłam na resztę. "Czarne koty" jak na powieść fantastyczną są typową średniawką; jak na debiut - świetna książka, a w autorze drzemie ogromny potencjał! Przyznam szczerze, że jestem ciekawa dalszych losów bohaterów, szczególnie że pierwsza część skończyła się dość zaskakująco. Czy polecam? Tak. Fani rozbudowanej fantastyki znajdą w "Czarnych kotach" wiele, tak jak ja będą zafascynowani rozbudowanym światem pełnym smacznych detali. Laicy, którzy rzadko kiedy sięgają po gatunek, mogą się trochę męczyć podczas czytania, bo książka jest naprawdę, przeraźliwie wręcz, rozbudowana.
Pokaż więcej
Magdalena
06.06.2020
Mins jest osiemnastoletnim chłopakiem, który przez całe życie żył od jednej nędznej wypłaty ojca do drugiej. Jako pełnoletni człowiek postanawia jednak wyrwać się z takiego życia i znaleźć swoje miejsce na świecie, gdzie przy okazji sobie zarobi. Poniekąd znajduje takie miejsce, gdzie może tego dokonać, ale dzieje się to poprzez nieoczekiwany splot zdarzeń, który doprowadzi go do zostania członkiem tajnej organizacji. Opis mnie mega zaciekawił i zaintrygował i dlatego zdecydowałam się na czytanie tej książki... ale potem zaczął się prolog i cały mój zapał oklapł. Autor w prologu opisał strukturę miasta, religię która w nim panuje i wiele innych rzeczy, które mnie dobiły. Nie lubię być zawalona ścianami tekstu, zwłaszcza takiego opisującego cały ten świat. Lubię, kiedy jest to ujęte podczas jakiś zdarzeń i jeszcze nie jakoś długo. Znaczy się, jasne rozumiem że czasami sytuacja i koncepcja autora tego wymaga, ale to było napisane takim językiem, że niektóre zdania czytałam po kilka razy, a to był dopiero prolog. No dobrze, ale co dalej? Dalej było podobnie. Autor się rozpisywał i widać było, że dokładnie przemyślał ten świat i chce go pokazać czytelnikowi, co naprawdę nie jest złe, ale mnie szczerze męczyło. Męczyło i drażniło, bo taki rozbudowany świat odbył się kosztem bohaterów. Żadnego z nich nie polubiłam, a najgorszy był główny bohater, czyli Mins. To samolubny bachor, który pragnie sławy i bogactwa, jednocześnie mając (za przeproszeniem) gdzieś swoją rodzinę. Zwłaszcza ojca. A wiecie czemu ma ich gdzieś? Bo on jest pełnoletni, dorosły, on może robić co chce i pracować gdzie chce... i to nic że ciotka i ojciec się martwią o jego przyszłość. On jest dorosły i oni nie mają prawa mu doradzać, a w ogóle to on jest najmądrzejszy, a jego przyjaciel nie jest zbyt bystry i dlatego po nim ciśnie i się z niego nabija. Naprawdę, dawno tak żaden bohater mnie nie zirytował jak on. Powiem wam, że pod tym względem była masakra, chociaż na końcu bohater nieco dojrzewa... no przynajmniej sprawia takie wrażenie, ale ja osobiście nie jestem do tego przekonana. Innym przykładem może być Tulelia. Jest to córka pewnego szlachcica, która postanowiła się nieco uniezależnić i sama zapracować na siebie. Dowiadujemy się na początku, że jest to silna i niezależna dziewczyna... ale potem ta cała jej kreacja zanika. Po jednym zdarzeniu Tulelia staje się delikatną dziewczynką, która oczywiście zakochuje się w głównym bohaterze. Nie podobało mi się też to, jak autor podzielił rozdziały. Tak w skrócie powiem, że podczas jednego rozdziału lataliśmy od jednej lokacji do drugiej i jeszcze mieliśmy jakieś przerywniki dotyczące innych osób albo sny. Tego było po prostu za dużo. Dobra, może przejdę w końcu do plusów, bo jak na razie mamy tu dosyć zły obraz książki, która w ogólny rozrachunku jest dobrym debiutem. Zwłaszcza chwała ,,Czarnym Kotom'' za to jaki temat porusza. A głównym tematem tutaj jest obrona ojczyzny i patriotyzm, z którym rzadko można spotkać się w książkach. Osobiście to moja druga taka książka z tą tematyką i jest ona o wiele lepsza niż ,,Złudne Echa'' R. Krukwicza. Co jeszcze podobało mi się oprócz tematyki? A otóż wszystkie stworzenia z fantastyki, które pojawiają się w książce. To co z nimi zrobił, to po prostu wymiata. Nie dość, że nie są one do końca stereotypowe, ale też dobrze opisane (zwłaszcza te, które potrafiły same myśleć np. gobliny). Dobrym aspektem były intrygi. Może w sumie nawet przede wszystkim intrygi, które były różnorodne. Zaczynając od typowo politycznych, po te dotyczące różnych zadań bohaterów. ,,Czarne Koty'' dostają ode mnie 2/5.
Pokaż więcej
Nastka_diy_book
15.08.2020
W maju odezwał się do mnie autor książki pt. „Czarne koty” , byłam bardzo podekscytowana tym , że znalazłam się wśród osób , które otrzymały książkę do recenzji. Trochę mi zajęło zabranie się za książkę czego żałuję , ponieważ historia mnie bardzo wciągnęła a momentami wzruszyła. „Czarne koty” Edgara Hryniewieckiego to wciągająca powieść fantastyczna, która jest tak szczegółowo dopracowana , że były chwile gdy czułam że nie nadążam, ale zwalam to na karb ostatnich upałów. Muszę zaznaczyć , że ta książka jest debiutem i jak dla mnie bardzo udanym. „Znacie to powiedzenie:gdy barany walą się łbami, wilk z uśmiechem ogląda to z bezpiecznej odległości?” Głównym bohaterem jest osiemnastoletni Mins i jego serdeczny przyjaciel Joim. Jeśli myślicie że ci dwaj młodzieńcy są odpowiedzialni lub wielce obyci w świecie to się bardzo mylicie. Prezentują swoją osobą raczej buńczuczność i naiwność. Myślę , że wiele można im wybaczyć z racji wieku. Mins marzy o bogactwie , jest biednym synem szkutnika . Gdy nadarza się okazja na zdobycie łatwych pieniędzy , Mins wielce się nie zastanawia i wraz z Joimem wplątują się w wielce niebezpieczną intrygę. Chłopcy przechodzą 3 próby i zostają wciągnięci do tajnej organizacji Czarne Koty, która ma za zadnie ratować Thornis przed wojną , która nadciąga . Świat przedstawiony w książce jest osadzony w czasach średniowiecznych , przez co język użyty w książce jest dostosowany do tamtych czasów. Niektórym może wydawać się zbyt topornym , lecz ja uważam że można przywyknąć. Zdarzały mi się momenty w których musiałam cofnąć się kilka stron , ponieważ z powodu szczegółowych opisów gubiłam się w tekście . Mapy , które są umieszczone na końcu książki, są przecudowne , lecz osobiście dałabym je na początku książki , by móc się od razu zaznajomić z światem , który przedstawił nam autor. Jak pisałam wcześniej autor zadbał o każdy szczegół, przedstawił nam nową religię , która nawiasem mówiąc jest bardzo ciekawa . Zawirowania polityczne również są dopracowane przez co możemy się wczuć w nowy świat . Kolejnym plusem fabuły jest wprowadzenie istot fantastycznych, choć sama osobiście chciałabym ich więcej , ale to moje zdanie. Myślę że kilka potknięć autora z zbyt przydługimi opisami można wybaczyć , w końcu to debiut i dzięki uwagom recenzentów , kolejne tomy będą tylko lepsze. Czekam na kolejny tom , bo zakończenie wbiło mnie w fotel , doprowadziło do łez i zostawiło w ogromnym szoku. „Wniosek sam ciśnie się na język: marzenia są piękne , dopóki istnieją w sferze chmur. Ziemska rzeczywistość jest zbyt przytłaczająca dla ducha.
Pokaż więcej
awiola
13.05.2020
Edgar Hryniewicki w swoim debiucie zaprasza czytelnika do bogato wykreowanego uniwersum, którego liczne detale świadczą o rozwiniętej wyobraźni tego młodego autora. Wraz z Minsem, odbiorca przechadza się bowiem uliczkami miasta Thornis, zaglądając w jego reprezentacyjne miejsca, jak i te, do których lepiej się nie zapuszczać. Czytelnik poznaje także przekrój całego społeczeństwa miasta – od plebsu po uprzywilejowane elity. Nie da się ukryć, że warstwa opisowa jest w tej powieści niezwykle rozbudowana, co dla miłośników klimatów fantasty, nie powinno stanowić problemu. Bogate opisy to bowiem nieodłączny element dobrze skrojonej powieści z tego gatunku, gdyż tylko dzięki temu czytelnik ma szansę tak namacalnie wejść w świat ukazany na łamach takiej historii. Minsa oraz jego przyjaciół Joima i Menelaosa spotykają różne przygody – mniej i bardziej niebezpieczne. Począwszy od prób, jakim muszą podołać, aby dostać się do organizacji, a skończywszy na zadaniach, jakimi obarcza ich szefostwo Czarnych Kotów. Interesującym jest jednak sam wydźwięk ich poczynań, który z zadania na zadanie, staje się coraz bardziej wątpliwy etycznie. Muszę przyznać, że w toku rozwoju akcji, moją głowę coraz bardziej nawiedzały pytania o tym, czym naprawdę są Czarne Koty i dlaczego chłopcy zarabiają na swoich patriotycznych pobudkach? Do tego wszystkiego, trudno nie zauważyć, że granica pomiędzy tym co dobre, a co złe w poczynaniach Minsa i jego przyjaciół jest dość niejasna. Ten główny wątek książki intryguje i pozostaje w głowie czytelnika na dłużej. "Czarne Koty" to z pewnością powieść przygodowa, gdyż jej fabuła nacechowana jest licznymi wydarzeniami, jakie stają się udziałem bohaterów. Akcja w wielu rozdziałach książki jest dynamiczna, ale zdarza się także, że zostaje przerwana poprzez bogate opisy, w których lubuje się autor. Warto także dodać, że swoją uwagę zwraca niecodzienny język bohaterów, nieco stylizowany na archaiczny poprzez wstawki pojedynczych słów typu "waszmość" czy "kamraci". Język ten jest nieco trudniejszy w odbiorze, jednak idealnie wpasowuje się w całe ramy ukazanego uniwersum. Edgar Hryniewicki swoją debiutancką powieścią fantasy zapewnił mi godziwą, literacką rozrywkę. Autor zaprosił mnie do świata, który pomimo swobodnej kreacji, przypomina nieco ten, w którym żyjemy na co dzień. Ta odczuwalna aluzja do współczesności to z pewnością wartość dodana tej książki. Jestem ciekawa, jak potoczą się losy Minsa i jego kamratów, gdyż otwarte zakończenie rodzi wiele pytań o dalsze wydarzenia.
Pokaż więcej

Masz ten produkt? Pomóż innym w decyzji o zakupie